Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/infinitum.do-pozbawic.kartuzy.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server154327/ftp/paka.php on line 5
samochód i

– Bo w przeszłości nie raz i nie dwa ratowałem twój czarny tyłek z opałów. To prawda.

wyglądać jak ciało ciężarnej. Rozścielała łóżko, pogrążona w myślach o Bentzu, gdy
towarzystwa. Obok zwierciadła piętrzą się pudła ubrań i kosmetyków. Na pręcie
i poszła tyłem do sypialni, a on, jak ryba za przynętą, poszedł za nią.
Fakt, że szkoła jest w Culver City, a parafia na Figueroa nie dawał mu spokoju. W Culver
Nieważne. Tak czy siak, lądowali w łóżku i kochali się raz za razem.
o jedno słowo za dużo. Może jest tam także ktoś z prokuratury. Ba, niewykluczone, że
że nikt nie usłyszy jej krzyków, ale to chyba kłamstwo. O1ivia rozróżniała krzyki mew i głosy
– Nie ma mowy. – Bentz potarł zarost na brodzie i pokręcił głową.
O1ivia upewniła się, że czerwone oko nadal się świeci, kręciła dalej.
Przeszył ją dreszcz.
Nie żeby akurat ten widok miałby go jakoś specjalnie zdziwić.
podszedł do lady. Tym razem pokazał baristom zdjęcia Jennifer.
sklepiku. O1ivia właśnie nabijała należność na kasę: kilka koszulek, pudełeczko piasku,
I to jak najszybciej.

Hayesa.

- Pieprzcie się - mruknęła Amanda i wycelowała pistolet w głowę Caitlyn. - Nie tak to zaplanowałam, Caitie-Did, ale to musi mi wystarczyć. Hannah przetoczyła się z piskiem w stronę Amandy, plamiąc krwią brezent. Caitlyn chwyciła nożyczki i rzuciła się na siostrę. Niezdarnie. Nieudolnie. Amanda potknęła się, przewróciła na Hannah, a Caitlyn na nią. Wystrzelił pistolet. Ogłuszający huk wstrząsnął całym pokojem. Caitlyn poczuła ostry ból w brzuchu. Z całej siły pchnęła nożyczki głęboko w szyję Amandy i przetoczyła się na bok. Trysnęła fontanna krwi, rozległ się przeraźliwy krzyk Amandy. Drzwi runęły i do pokoju wpadli policjanci. Caitlyn z trudem łapała powietrze, wiła się z bólu. Hannah, Boże, proszę, nie pozwól jej umrzeć! Policjanci wycelowali pistolety w Caitlyn. Ogarnęła ją ciemność, kojąca ciemność, jak balsam na brzuch rozrywany bólem. - Wezwijcie karetkę - krzyknął ktoś. Głos brzmiał znajomo. Reed. Tak, detektyw Pierce Reed. - Już jedzie - odezwała się kobieta. - Potrzebujemy lekarza! Jezu, one wszystkie wykrwawią się na śmierć! Głosy dobiegały z oddali, powoli traciła przytomność. Przed oczami jak w kalejdoskopie migały jej obrazy. Kelly jako dziecko, śmiejąca się, drocząca się z nią, biegnąca w słońcu, potem eksplozja, wybuch ognia i światło rozjaśniające noc... Griffin zwierzający się w lesie ze swoich sekretów... Babcia z zimnymi oczami i jeszcze zimniejszym dotykiem... Leżący w lesie i krwawiący Charles, który już nigdy więcej nie przyjdzie w nocy do jej pokoju i Jamie, słodka Jamie latem na plaży... a potem Adam. Przystojny. Silny. Cierpliwy. Z zagadkowym uśmiechem... mądrymi oczami... Ścisnęło ją w gardle. Wyobraziła sobie, co powiedziałaby Adamowi, gdyby tylko dano jej szansę jeszcze z nim porozmawiać. Proszę... Adamie... przepraszam, że nie byłam silniejsza. Rozdział 34 Adam chodził nerwowo po wykładzinie w pustej szpitalnej poczekalni, między usychającą palmą a oknem wychodzącym na parking. Od strzelaniny minęło dwanaście godzin. Caitlyn przeżyła. Usunięcie kuli z brzucha wymagało skomplikowanej operacji, zabieg trwał cztery godziny. Amanda nie żyła. I dobrze, pomyślał ze złością Adam. Amanda Montgomery zamordowała i torturowała tylu ludzi. Życie Hannah wisiało na włosku, transfuzje niewiele pomagały. Pomodlił się za nią i za Caitlyn. Martwił się o Caitlyn. Była taka delikatna, wrażliwa. Jak ona to wszystko zniesie? Zabiła siostrę. Jak sobie z tym poradzi? I ze świadomością, że jej własna siostra wymordowała prawie całą rodzinę, również małą Jamie? Jak zareaguje, gdy dowie się, że cierpi na dysocjacyjne zaburzenie tożsamości i prawdopodobnie również na schizofrenię? Podrapał się w brodę, poczuł dwudniowy zarost.
bardzo cierpisz.
Biedny Bentz. Nie znajdzie mnie; dopiero wtedy, gdy ja tego zapragnę.

– Nie, ale to ta osoba. Widzicie? Teraz upuściła kopertę.

na sobie jego wzrok, podniesie głowę, uśmiechnie się, lekko, zmysłowo, tym uśmiechem,
Przeszył ją strach.
– Powiedz. – Poczęstował ją papierosem.

No chodź, ty draniu. Pokaż się. Odgłos kroków umilkł, studenci przestali przychodzić.

Bolał ją brzuch, pomyślała o dziecku i o Bentzu. Kocham was, pomyślała i zobaczyła
uspokoił, poprawił marynarkę na ramieniu i poszedł dalej.
Pewnie także karetka pogotowia.